• GAIJIN ZNACZY „OBCY”

Gaijin to w Japonii nie tylko ciekawe słówko, ale i osobliwe zjawisko. Miałam możliwość przekonać się o tym osobiście, obcując z Japończykami na co dzień, obserwując ich reakcje na ten wybryk natury, którym sama jako gaijin zawsze byłam i do końca moich dni pozostanę. Choćbym nie wiem jak dobrze operowała językiem japońskim i znała kulturę japońską, choćbym nie wiem jak długo w Japonii mieszkała, wyszła za mąż za Japończyka i urodziła mu gromadkę japońskich dzieci, nic się w tej materii nie zmieni. Gaijin to po prostu gaijin. Może to i dobrze, bo chyba przy całym szacunku i podziwie, jakim darzę kulturę japońską, jestem na tyle przywiązana do swojej, że nie chciałabym z niej rezygnować. Gdyby zapytać nawet przypadkowo napotkane kobiety z Europy, to pewnie tylko niewielka grupa przyznałaby, że odpowiadałby jej układ, w którym żona czeka do późnych godzin wieczornych z obiadem przygotowanym dla męża czy grzeje mu zimą kapcie, żeby było mu ciepło w stopy, kiedy wróci z pracy. Chociaż… wydaje mi się, że jest też pewna grupa, której taki wzór mógłby przypaść do gustu. To mężczyźni. Wszystkich tych panów, których interesuje rozwiązanie opisane powyżej, zapraszam do Japonii, a z pewnością nie będą rozczarowani.
Pewnie niektórzy zastanawiają się teraz, kto to jest ten tajemniczy gaijin? Gaijin to tak naprawdę skrót pełnego zwrotu gaikokujin, używanego w stosunku do obcokrajowców, dosłownie oznaczający „osobę spoza kraju”. W tym wypadku – spoza Japonii. Wiele osób dopatruje się w słowie gaijin znaczeń pejoratywnych. Inni twierdzą, że ma ono zabarwienie raczej neutralne. Są też i tacy śmiałkowie, którzy traktują je w kategoriach pozytywnych. Szczególnie, jeśli do samego określenia gaijin dodany zostanie grzecznościowy przyrostek san1. Mimo to, tak jak kiedyś w kulturze amerykańskiej słowo „Murzyn” zastąpione zostało bardziej poprawnym politycznie określeniem „Afroamerykanin”, tak w dzisiejszej Japonii media czy sami Japończycy wypowiadający się na forum międzynarodowym starają się określać obcokrajowców raczej jako gaikokujin niż gaijin, co jest zwrotem nie tylko bardziej oficjalnym, ale i bezpieczniejszym. Co ciekawe, gaijinem może być nie tylko człowiek z zagranicy, naprawdę „obcy”; słowem tym określani są bowiem również Japończycy mieszkający poza Japonią, a także Japończycy, którzy urodzili się i wychowali za granicą, i nie mają tu znaczenia ich japońskie korzenie. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że mieszkańcy innych części naszego globu nazywają nas, ludzi Zachodu, na przykład „białymi świniami”, dojdziemy do wniosku, że nie ma chyba co przesadzać i doszukiwać się dziury w całym u zwykle taktownych i grzecznych jednak Japończyków.

  • GRUPA KRWI PRAWDĘ CI POWIE

Od dłuższego już czasu na Zachodzie panuje moda na horoskopy, numerologię czy astrologię. Madonna jest pasjonatką kabały, a Tom Cruise należy do sekty scjentologów. W Polsce spora grupa osób słucha Wróża Macieja, którego karciane przepowiednie sprawdzają się podobno w stu procentach. Chińczycy wierzą nie tylko w Partię Komunistyczną, ale i w chiński horoskop. A Japończycy? A Japończycy oprócz wiary w chiński horoskop mają też wiarę w grupę krwi, zwaną ketsueki-gata.
Kiedy przyleciałam do Japonii po raz pierwszy, gdziekolwiek nie poszłam, jednym z pierwszych pytań, jakie kierowali do mnie Japończycy, było:
– Jaką masz grupę krwi?
Na co zawsze z pełną premedytacją odpowiadałam:
– Nie wiem.
Odpowiadałam tak, bo naprawdę nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Nigdy wcześniej ta wiedza nie była mi do niczego potrzebna.
To z pozoru niewinne pytanie po pewnym czasie zaczęło jednak wprawiać mnie w małe zakłopotanie. Przede wszystkim dotarło do mnie, jak bardzo jestem nierozsądna, że będąc z dala od domu, podróżując Bóg wie gdzie i z Bóg wie kim, nie wiem o czymś, co mogłoby uratować mi życie. Ale dla Japończyków wcale nie to było najważniejsze. Nie o to się troszczyli.
Pytanie o grupę krwi w Japonii to takie samo pytanie, jak chociażby:
– Jak masz na imię?
– Ile masz lat?
– Czym się zajmujesz?

(…)

  • Na przykład osoby posiadające krew grupy A są spokojne, rozważne, wrażliwe, przestrzegające zasad, sumienne i obowiązkowe, zachowujące zimną krew nawet w sytuacjach kryzysowych. Są to urodzeni perfekcjoniści.

(…)

  • Do powyższej klasyfikacji i charakterystyki Japończycy przywiązują bardzo dużą wagę. W ten sposób mogą określić, jakim są ludźmi, jakie mają predyspozycje, a jakie ograniczenia. Potrafią też ocenić, w jakiej pracy i na jakim stanowisku mogą pracować, z kim się najlepiej zaprzyjaźnić, a kogo wybrać na partnera życiowego. Grupa krwi znacznie determinuje życie Japończyka.
  • Japońskie dzieci już w przedszkolu klasyfikowane są zgodnie ze swoją grupą krwi, aby już od najmłodszych lat mogły uczestniczyć w specjalnych zajęciach dostosowanych do ich umiejętności i zdolności zakodowanych w genach. Mogą tam rozwijać swoje wrodzone talenty i omijać sfery, w których nigdy nie będą geniuszami. Na małżonków czy partnerów wybiera się w Japonii zwykle osoby o tej samej grupie krwi, co gwarantuje zgodność charakterów i planów na przyszłość, a co za tym idzie – eliminuje element niedopasowania oraz potencjalne nieporozumienia. Z kolei pracodawcom zdarza się pytać swoich przyszłych pracowników o grupę krwi z nadzieją, że w ten sposób od razu będą wiedzieć, z kim mają do czynienia i jakiego członka załogi zyskają na swoim pokładzie.
Copyright: Wydawnictwo "Bernardinum" 2011